Co zrobić, żeby dziecko nie zadłużyło nas przez Internet?

Kilka lat temu media obiegła informacja, że dzieci wydały „nielegalnie” ponad 70 mln dolarów podczas grania na smartfonach swoich rodziców! Jak widać, kupowanie za pomocą kilku kliknięć w naszym laptopie czy smartfonie stało się dziecinnie proste. Już nawet trzylatki nie tylko doskonale rozumieją przekaz reklamowy, ale i potrafią zrobić w sieci zakupy.

Co i rusz dowiadujemy się o kolejnych przypadkach, gdy pociechy w wirtualnym świecie wydają prawdziwe pieniądze dorosłych. Pewien sześciolatek ze USA, grając w Sonic Forces, kupił „itemy” za przeszło 16 tys. dolarów. Jego o rok młodszy kolega z Wielkiej Brytanii uszczuplił oszczędności rodziców o 4 tys. funtów podczas zabawy w grze Jurassic World. Podobne historie dotyczą też zakupów dokonywanych przez dzieci na platformach aukcyjnych, za pośrednictwem mediów społecznościowych, itp.

Wystarczy, że nasza pociecha ma dostęp do naszej komórki lub komputera, a my nie zadbaliśmy we właściwy sposób o zabezpieczenie naszych danych. Taka niefrasobliwość może doprowadzić nie tylko do uszczuplenia naszego konta, ale i do poważnych długów. Sklep internetowy czy bank wcale nie muszą uznać reklamacji „niechcianej” transakcji. O co zadbać, by smartfon czy tablet w rękach naszej pociechy nie wpędził nas w kłopoty finansowe?

Efekt niedbałości o wrażliwe dane

Z pewnością do wymienionych wyżej i wielu podobnych sytuacji by nie doszło, gdyby nie niefrasobliwe zachowania rodziców. Nie brakuje osób, które nadal zbyt swobodnie podchodzą do kwestii dbania o najbardziej wrażliwe dane. Ich dzieci mogą mieć łatwy dostęp do numerów kart kredytowych, haseł do różnego rodzaju serwisów, a nawet ważnych dokumentów na domowym laptopie czy tablecie. A to błąd, który dosłownie może nas wiele kosztować!

Dziś ogromna większość z nas swoimi finansami zarządza cyfrowo. Regularnie robimy zakupy w sieci. Na naszych smartfonach i tabletach mamy zainstalowane aplikacje bankowe. Żeby mieć do nich pełny dostęp, wystarczy połączenie z Internetem. Niestety, często zapominamy o tym, oddając smartfon w ręce dzieci, dla których ma być tylko niewinną rozrywką. Tymczasem takie niezabezpieczone urządzenie to prawdziwa kopalnia informacji, które mają wymierną wartość. Nie tylko loginy, hasła, ale i historie naszych wyborów zakupowych, odwiedzanych miejsc czy skany ważnych dokumentów w rękach nieświadomego konsekwencji dziecka mogą stać się powodem poważnych kłopotów finansowych rodziców.

Mikropłatności i nie do końca darmowe gry

Gry zainstalowane na telefonie rodzica to niejednokrotnie pierwsza deska ratunku, kiedy chcemy czymś zająć zniecierpliwioną pociechę podczas podróży samochodem czy czekania w kolejce. W sieci dostępnych jest mnóstwo gier typu free-to-play, które można z łatwością ściągnąć na telefon, i które są darmowe. Uwaga – tylko w swojej podstawowej wersji. Gdy zainstalujemy ją na urządzeniu, dziecko najpierw z łatwością pokonuje początkowe poziomy, a w miarę jak przechodzi na następne, coraz częściej pojawiają się pewne utrudnienia oraz komunikaty informujące, że „przeszkadzajki” mogą zniknąć wraz z zakupem wirtualnych przedmiotów.

Dzięki dodatkowym płatnym opcjom, takim jak zakup skórek, lepszej broni, „shieldów” czy nowych „skilli”, mogą otworzyć się też nowe i ciekawsze możliwości gry. Większość z tego typu aplikacji operuje własnymi walutami, które trzeba kupić za prawdziwe pieniądze. Dopiero przy ich użyciu można dokonywać tzw. mikropłatności. I tu pojawia się haczyk: opłata za wybrany przedmiot wygląda niewinnie i wynosi np. 2 czy 4 zł. Rodzic podłącza do aplikacji kartę zintegrowaną np. z Google Pay i kupuje jednorazowo rzecz, ale… Klika przy okazji „zapamiętaj dane” albo same zapisują się one jako domyślne dane płatności. Kiedy dziecko ponownie kliknie jakiś przedmiot z intencją kupna, następna mikropłatność dzieje się już automatycznie. Za nią może iść kolejna i kolejna!

Warto wiedzieć jak funkcjonują narzędzia finansowe

Realizacja mikropłatności najczęściej nie wymaga dodatkowych uwierzytelnień, takich jak SMS czy alert z aplikacji mobilnej. Mali amatorzy gier potrafią wykonać kilkaset takich transakcji w ciągu doby. Zanim rodzic zorientuje się, że coś jest nie tak, z jego konta znikała poważna kwota.

– Dla deweloperów gier w kanale mobile, choć nie tylko, mikropłatności są jednym ze sposobów budowania interakcji gracza z aplikacją. Dzięki nim mogą m.in. obserwować zachowania graczy, wyciągać wnioski na temat ich oczekiwań i na tej podstawie uatrakcyjniać i rozwijać swoje produkty. Dodatkowe atrakcje wiążą się zaś z dodatkową płatnością. My, dorośli to rozumiemy. Kłopot zaczyna się wówczas, gdy dostęp do takiego narzędzia w sposób niekontrolowany zyskują dzieci. Dlatego tak ważne jest, aby w przypadku mikropłatności, tak jak w przypadku wszystkich narzędzi związanych z finansami, poznać dokładnie zasady ich użycia. Jeszcze zanim na urządzeniu, które może wpaść w ręce dziecka, pojawią się jakiekolwiek aplikacje dające techniczną możliwość uruchomienia mikrotransakcji – komentuje Michał Giera, Mobiem Polska.

Dzieci nie zawsze rozumieją, na czym tak naprawdę polega internetowa transakcja – że przy zakupie wirtualnych przedmiotów znikają prawdziwe pieniądze. Często pod wpływem impulsu dokonują wielokrotnych zakupów. Nawet jeśli pozornie znają wartość pieniądza, robią to z myślą: „przecież to tylko kilka złotych”. I tak kwoty się kumulują, a z konta rodziców znikają konkretne sumy.

Jak chronić dziecko przed impulsywnymi zachowaniami zakupowymi, a przy okazji dbać o własne pieniądze?

Podstawową kwestią jest niepodpinanie kart płatniczych do żadnych aplikacji znajdujących się na urządzeniach, z których korzystać może nasza pociecha. Ale jeśli ulegniemy jej prośbom i zgodzimy się na zainstalowanie gry, bądźmy wyjątkowo ostrożni! 

– Przed pobraniem aplikacji, koniecznie sprawdźmy opinie innych użytkowników o grze oraz to, czy deweloperzy wyposażyli ją w dostęp do tzw. „sklepu”. Sprawdźmy, na czym polega fabuła, w jaki sposób gra jest promowana, jaki charakter mają komunikaty reklamowe zachęcające do kupna dodatkowych elementów w grze. Przede wszystkim sprawdźmy czy gra jest odpowiednia dla wieku dziecka. Warto też zorientować się, czy raz dokonany zakup wirtualnego przedmiotu nie został „zapisany” w apce jako cykliczny – radzi Michał Giera, Mobiem Polska.

Uwaga na „niechciane” zakupy w sklepach internetowych

Nawet jeśli nasza pociecha nie jest zapalonym graczem, a na naszym smartfonie nigdy nie instalowaliśmy dla niej żadnych gier, nadal możemy wpaść w tarapaty! Nie należy bowiem zapominać o naszych „dorosłych” kontach założonych w sklepach internetowych, na platformach aukcyjnych, streamingowych, w aplikacjach do zamawiania taksówek czy rezerwowania noclegów. Czyli wszystkich tych miejscach, gdzie podczas wcześniejszych zakupów kliknęliśmy „wybierz tę kartę jako domyślną formę płatności”.

Zapamiętane dane logowania plus „podpięta” na stałe karta, to dla dziecka trzymającego nasz telefon otwarta droga do dokonywania transakcji! Co prawda, w przeciwieństwie do mikropłatności, transakcje o większej wartości, np. kupno laptopa w sklepie internetowym, wymagać będą potwierdzenia przez bankową aplikację mobilną lub autoryzację przez SMS-a z kodem. Jednak autoryzacja nadal odbywa się przy pomocy urządzenia, które dziecko właśnie ma w rękach. Ryzyko, że i z tym zadaniem sobie poradzi, jest znaczne!

Sparowanie kart z serwisami, z których często korzystamy jest niewątpliwym ułatwieniem i oszczędnością czasu. Ale jeśli dziecko użyje któregoś z takich kont do zakupów bez naszej wiedzy, jednorazowo możemy stracić znacznie więcej niż w przypadku mikropłatności w grach. Dlatego niezbędne jest wprowadzenie jak najszerszej gamy zabezpieczeń dla naszych danych, a co za tym idzie – dla naszych finansów.

Jak zabezpieczyć nie tylko nasz smartfon, ale i pieniądze! 

Skuteczne systemy blokady rodzicielskiej dostępne są zarówno dla urządzeń z systemem Android jaki i iOS. Umożliwiają nam utworzenie na urządzeniu osobnego konta dla dziecka, w ramach którego możemy ograniczać dostęp do określonych treści i funkcji. To pomocne rozwiązanie, dzięki któremu możemy zapobiec sytuacji, gdy dziecko samodzielnie instaluje na naszym telefonie czy tablecie gry. Możemy również całkowicie zablokować dostęp do Internetu lub określić godziny korzystania niego.

Przydatną opcją jest także możliwość przeglądania raportów z aktywności dziecka w sieci. Mamy dzięki temu wgląd w to, czy nie odwiedza ono witryn „prowokujących” zakupy.

Kiedy „podpinamy” kartę do konta Google Pay czy Apple Pay warto aktywować dodatkowe narzędzie do uwierzytelnienia transakcji. Dzięki temu każda, nawet najdrobniejsza płatność będzie wymagała potwierdzenia przez rodzica, np. odciskiem palca. W opcjach warto także zmienić częstotliwość potwierdzania transakcji wpisywanym hasłem na opcję „każdorazowo”. 

Uruchomienie powyższych zabezpieczeń jest ważne nie tylko w kontekście udostępniania urządzeń dzieciom, ale także w przypadku ryzyka kradzieży czy zgubienia sprzętu. Jeśli urządzenie z zapisanymi dostępami padnie łupem złodzieja, finansowe szkody mogą być znacznie większe. Łącznie z doszczętnym „wyczyszczeniem” konta lub zaciągnięciem kredytu w naszym imieniu.

Media społecznościowe bywają niebezpieczne

Jako rodzice pokolenia, które nie wyobraża sobie już życia bez mediów społecznościowych, musimy być też świadomi, że zagrożenia (także finansowe!) czają się również na platformach społecznościowych. Niestety, konta na Facebooku, Instagramie czy TikToku, często mają użytkownicy znacznie młodsi, niż dopuszcza regulamin portali. Tymczasem dzieci są bardzo łatwym celem dla cyberoszustów!

Oszuści wychwytują konta nieletnich i wykorzystują łatwowierność najmłodszych np. rozsyłając fałszywe maile z prośbą o pomoc choremu dziecku czy bezdomnym zwierzętom. Najczęściej wiadomość zawiera prośbę o kliknięcie w niebezpieczny link, który przechwytuje nasze dane logowania do banku. Przestępcy mogą też prosić o przesłanie pieniędzy na podany numer konta.

Uważajmy też na dokumenty zawierające nasze dane tj. nr PESEL, nr konta, numery dowodu osobistego. Jeśli ich skany znajdują się na domowych komputerach czy telefonach, zabezpieczajmy je dodatkowym hasłem. Gdyby zostały wyłudzone od naszych dzieci, w prosty sposób mogą posłużyć cyberprzestępcom do „wyzerowania” naszych kont lub zaciągnięcia kredytów w naszym imieniu.

Reklamacja transakcji, której dokonało dziecko? To nie takie proste!

A co, jeśli mleko już się wylało i z naszego konta zniknęły pieniądze? Warto wiedzieć, że jeśli dziecko nie ukończyło 13. roku życia w świetle prawa nie ma możliwości dokonywania czynności cywilno-prawnych, w tym zawierania umów handlowych. Mówi o tym art. 14 kodeksu cywilnego: Czynność prawna dokonana przez osobę, która nie ma zdolności do czynności prawnych, jest nieważna. Do trzynastych urodzin dziecko może kupować tylko drobne artykuły jak. np. słodycze. Gdy więc chciałoby kupić samodzielnie przedmiot o dużej wartości w sklepie stacjonarnym, np. laptop, sprzedawca nie powinien do tego dopuścić. Ale nawet, gdyby do transakcji doszło, łatwo taką usługę cofnąć. Wystarczy zgłosić się do sklepu z dowodem zakupu i transakcja zostanie unieważniona, a środki zwrócone na konto rodzica.

Niestety w przypadku zakupów dokonanych przez nieletnich w sieci, to dużo trudniejsze. Odpowiedzialność za dostęp do urządzeń, za pośrednictwem których dokonywane są zakupy, spoczywa bowiem w całości na jego właścicielu, czyli na dorosłym – najczęściej rodzicu. Oczywiście, możemy dokonać reklamacji, zarówno składając ją w sklepie internetowym, jak też w swoim banku. Jak pokazuje praktyka, takie reklamacje często zostają odrzucone z powodu trudności w udowodnieniu, że transakcji faktycznie dokonało dziecko.

Złote zasady bezpieczeństwa (nie tylko finansowego) w sieci

Aby jeszcze bardziej zwiększyć bezpieczeństwo naszych danych i transakcji w sieci, warto zastosować poniższe zasady:

  1. Logując się do kanałów bankowości internetowej czy sklepu online, koniecznie zwrócić uwagę na to, czy w pasku adresu wyświetla się szyfrowana wersja protokołu https i charakterystyczna zielona „kłódeczka”. To znaczy, że platforma jest bezpieczna.
  2. Nie otwieraj wiadomości e-mail i SMS nieznanego pochodzenia, nie klikaj w podejrzane linki.
  3. Wszelkich transakcji dokonuj, korzystając z własnego komputera, tabletu, czy telefonu, łącząc się z Internetem wyłącznie za pośrednictwem bezpiecznej sieci domowej.
    Unikaj tzw. „hot spotów” czyli niezabezpieczonych sieci Wi-Fi. Możesz też rozważyć zakup usługi VPN, która zwiększa bezpieczeństwo przesyłu informacji.
  4. Sprawdź, czy Twój sprzęt jest w pełni bezpieczny.
    Na przykład, czy na Twoim laptopie jest zainstalowana najnowsza wersja programu antywirusowego. Dzięki temu dodatkowemu zabezpieczeniu możesz mieć pewność, że zarówno dane, które udostępniasz w Internecie, jak i informacje, które przechowujesz lokalnie na komputerze lub w smartfonie, będą bezpieczne. Korzystaj tylko z oprogramowania pochodzącego z autoryzowanych, legalnych źródeł.
  5. Zadbaj o bezpieczeństwo i siłę haseł.
    Najbardziej bezpieczne hasła składają się z różnych znaków (wielkie i małe litery, znaki specjalne i cyfry) oraz są odpowiednio długie (min. 9 znaków), wtedy będą trudniejsze do złamania.

Autor:

Krzysztof Ekonomiuk, ekspert Intrum

Dodaj komentarz