Smartfonowe zombie na ulicach miast

Czy wiecie, co to jest „smombie”? To „smartphone zombie” – nowy miejski gatunek człowieka, pieszy bezrefleksyjnie wpatrzony w swój smartfon nawet w najbardziej ruchliwych punktach miasta. Na zjawisko próbują uczulić przedsiębiorstwa komunikacji miejskiej, np. Tramwaje Warszawskie w kampanii pod hasłem „Odłóż smartfon i żyj!”.

Jeżdżąc autobusami w dużych miastach, ale też przejeżdżając przez mniejsze miejscowości, niejednokrotnie uczestniczę w gwałtownym hamowaniu i słucham niecenzuralnych wyrzekań kierowców, który w ostatniej chwili zatrzymują się, przepuszczając zagadaną nastolatkę, rozegranego trzydziestolatka czy nawet zasłuchaną mamę z wózkiem. Taki „Smartphone zombie” – pieszy pochłonięty swoimi smartfonami w takim stopniu, że naraża siebie i innych na wypadki drogowe – został bohaterem 10 kampanii społecznej Tramwajów Warszawskich „Bądźmy razem bezpieczni”. Od 20 czerwca prowadzone są działania edukacyjne, a na jesień zaplanowano warsztaty rowerowe i teatralne oraz spektakl edukacyjny Teatru Kamienica.

Na problem pieszych, którzy wpatrzeni w ekrany, często ze słuchawkami w uszach wchodzą na jezdnię bez zastanowienia, zwraca uwagę także bydgoska policja. Jak podają policyjne statystyki z województwa kujawsko-pomorskiego, w 2017 roku z winy pieszego doszło do 56 wypadków (z 277 wszystkich wypadków z ich udziałem), z czego najwięcej zdarzeń polegało na nieostrożnym wejściu na jezdnię przed jadący pojazd. Policja podkreśla, że bardzo często wiąże się to z korzystaniem ze smartfona. Poprzez akcję „Bądź SMART na przejściu dla pieszych” policja przypomina, że piesi są niechronionymi uczestnikami ruchu drogowego, ściągając na siebie zagrożenia związane m.in. z:

  • bezpośrednim wejściem na jezdnię przed jadący pojazd, w tym również na przejściu dla pieszych,
  • wejściem na jezdnię spoza pojazdu lub innej przeszkody ograniczającej widoczność drogi,
  • przechodzeniem przez jezdnię w miejscu niedozwolonym,
  • wejściem na jezdnię przy czerwonym świetle,
  • chodzeniem nieprawidłową stroną drogi,
  • korzystaniem z telefonów, tabletów czy innych urządzeń w trakcie przechodzenia przez przejście dla pieszych.

W 2015 przeprowadzono na ten temat ogólnoeuropejskie badania.

Analizy europejskie (m.in. firmy Dekra) pokazują, że osoby przechodzące przez jezdnie i wpatrzone w telefon  wpatrzeni poświęcają o 18%. więcej czasu na przejście na drugą stronę ulicy i czterokrotnie częściej narażeni są na udział w wypadkach.

Aż 57% użytkowników smartfonów przyznało się do korzystania z urządzenia podczas przechodzenia przez jezdnię, zaś 47% rozmawia przez telefon. Zjawisko to zdarza się w grupie osób w wielu 18-24 lat (86%). Podczas przechodzenia przez jezdnię:

  • 32% pieszych słucha muzyki,
  • 14% pieszych wysyła wiadomości tekstowe,
  • 9% pieszych przegląda strony www,
  • 7% pieszych odwiedza serwisy społecznościowe,
  • 3% pieszych gra w gry lub ogląda filmy.

Jednocześnie 60% ankietowanych zdaje sobie sprawę, że takie zachowanie jest niebezpieczne.

Litewska firma ubezpieczeniowa „Gjensidige” zleciła przeprowadzenie podobnej ankiety w tym roku. Według jej wyników, 83% pieszych idąc ulicą rozmawia przez telefon,  a 11% pisze SMSy, odpowiada na maile czy korzysta z sieci społecznościowych. Tylko nieznaczna część (9%) nie trzyma telefonu w ręku, a zaledwie 7% korzysta z zestawów głośnomówiących lub słuchawkowych.

Pojawiły się nawet informacje, że Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji nie wyklucza wprowadzenia do kodeksu drogowego zapisków pozwalających na karanie za użytkowanie smartfona na przejściach dla pieszych i w jego okolicach. Pomysł miał zostać przedyskutowany w ramach konsultacji w Radzie Dialogu Społecznego.

Umieszczenie znaku zakazu korzystania z telefonu przy przejściach dla pieszych mogłyby przyczynić się do zwiększenia bezpieczeństwa osób przechodzących przez jezdnię – uważa przedstawiciel jednej z firm ubezpieczeniowych.

W komentarzach do akcji Tramwajów Warszawskich można usłyszeć przeczytać, że nie technologia jest tu winna, tylko beztroskie podejście jej użytkowników. Niektórzy wątpią w skuteczność tego typu akcji edukacyjnej. Warto jednak zadać sobie pytanie, ile trwa rozejrzenie się przed przejściem przez jezdnię i samo przejście. Na pewno jest to czas, który nie zaszkodzi ważnym działaniom właśnie prowadzonym na smartfonie.

Dodaj komentarz